ZESPÓŁ WESELNY A JEGO NAZWA

O nazwach różnych ansambli muzycznych mówi się, że nie mają one większego znaczenia. Nazwa, sama w sobie nieistotna, nabiera sensu wraz ze zdobywanym doświadczeniem kapeli weselnej, zyskuje na istotności razem z rosnącą renomą zespołu, otrzymuje własną, pisaną przez członków kapeli historię. A jednak, pośród nazw polskich kapel weselnych wyznaczyć można kilka trendów, nad którymi warto na chwilę się pochylić.
W ostatnich latach, co naturalne nawet biorąc pod uwagę ostatnie dwudziestolecie i globalizację świata, najłatwiej spotkać kapele weselne używające nazw pochodzących z języka angielskiego. W Internecie, nawet przy ograniczeniu poszukiwań do granic jednego, małego polskiego miasta, spotyka się w zasadzie głównie zespoły weselne nazywające się z angielska: na przykład „Express Music”, „Happy Party Band”, „Evening Star”, czy „COME ON”. Tego typu trend nie jest w obecnych czasach zupełnie zaskakujący, co więcej dość łatwo go wytłumaczyć – język angielski, obfitujący w wyrazy jednosylabowe, brzmi płynnie i atrakcyjnie, pozwalając kapelom weselnym na stworzenie dobrej marki pod ciekawym, quasi – zagranicznym szyldem. Krótko mówiąc – angielski brzmi atrakcyjnie, a orkiestra weselna tworząca nazwę w oparciu właśnie o język Szekspira zapewnia sobie łatwą rozpoznawalność. Zespół weselny nazwany po angielsku jest dla Polaków podświadomie atrakcyjniejszy, co wiąże się pewnie z częstą jeszcze nieznajomością tego języka wśród rodaków. Kolejnym ciekawym aspektem usprawiedliwiającym powszechną obecnie, „anglistyczną praktykę” są… zagraniczne ambicje danej kapeli weselnej. Pozornie brzmi to jak żart, jeśli nie wręcz płonne pobożne życzenie, a jednak na wielu stronach kapel weselnych zobaczyć można frazę „koncerty w kraju i zagranicą”. Ciężko stwierdzić na ile są to puste przechwałki orkiestr weselnych, a na ile budzący szacunek fakt z dossier zespołu, niewątpliwie trzeba jednak podkreślić, że w przypadku marzeń o zagranicznych występach, nazwa zespołu weselnego, dla ograniczenia ryzyka nierozpoznawalności, powinna być angielska.
Mimo, iż trend nazw angielskich pozostaje dominującym na polskim rynku kapel i orkiestr weselnych, niemała liczba muzyków działających w tego typu składach pozostaje wierna tradycji, nazywając się po polsku. Nierzadko nazwy te są aż nazbyt trywialne (jak np. „Arek i Paweł”) niekiedy stanowią też dziwną, polsko – angielską mieszankę (nazwy takie jak „FRESZ” czy „Darek Band”), ale są wbrew pozorom równie nośne jak te stricte angielskie. Zespół weselny nazwany tak jak opisane powyżej, wzbudza wśród ewentualnych zleceniodawców podświadome, patriotyczne skojarzenia i pozornie przaśne, ale mocne poczucie swojskości, co zespołowi weselnemu może tylko i wyłącznie pomóc. Tutaj odwrócić można przywołany w anglistycznym kontekście argument pamięci – orkiestra weselna o prostej, polskiej nazwie również zostanie łatwo zapamiętana.
Reasumując pozostaje podtrzymać wniosek ze wstępu. Nazwa nazwą, ale najważniejszy jest poziom kapeli weselnej. To on tak naprawdę determinuje opłacalność działalności i popularność danego zespołu weselnego. Nazwa, angielska czy polska, jest jedynie szyldem, choć niewątpliwie bywa bezpośrednio pomocna.
Własna strona internetowa za darmo - sprawdź